CZYM DLA MNIE JEST BIEGANIE?

Bartosz Wesoły

Bardzo wiele osób: znajomych, czy też osób prawie zupełnie dla mnie obcych, często pyta mnie: „No, ale po co Ci to bieganie?”. Odpowiedź na tak zadane pytanie nie może być i nie jest jednoznaczna. Nie ma bowiem w moim postępowaniu jednego szczególnego zdarzenia, które spowodowało że wciąż biegam. Jest jedna rzecz, przez którą to wszystko się zaczęło, co innego sprawiło, że wróciłem do biegania, ale obecnie żaden z tych powodów już nie pcha mnie dalej. Nie wszyscy biegacze są tacy jak ja. Jeśli jednak jesteście ciekawi, o co chodzi w tym bieganiu według Wesołego, to zapraszam!

Jak mawiają Amerykanie: „First things first”, zacznijmy więc od tego… jak to wszystko się zaczęło 🙂 Był rok 2010, a ja od kilku miesięcy pracowałem jako przedstawiciel handlowy. Pracowałem na terenie całego kraju i zdarzało się, że w miesiąc objeżdżałem całą Polskę. Taki tryb i charakter pracy wiąże się najczęściej z jednym – brakiem czasu na cokolwiek. Niby planujesz sobie cały tydzień wcześniej, wszystko jest zapięte na ostatni guzik, no ale plany swoje, a życie swoje – coś komuś wypadnie, a Tobie pozostaje się dostosować. W efekcie tego wszystkiego jedną z rzeczy, którą zaczynasz robić nieregularnie jest jedzenie. Skoro jesz o różnych porach, w dodatku nigdy w domu i nie za bardzo masz na to czas, to najpewniej wylądujesz tam gdzie i ja wylądowałem – w Macu 😛 Jadałem tam CODZIENNIE. Oczywiście wiedziałem i wiem, że to nie najzdrowsze, ale spójrzmy na plusy tej jadłodajni: jedzenie jest zawsze na czas, zawsze ciepłe, z punktu widzenia SANEPIDu „czyste”, no i śmiało możesz jeść w trasie (czyli oszczędzasz czas, którego i tak nie masz). Minusy – w bardzo szybkim czasie Twoja masa zacznie wzrastać, a zdecydowanie siedzący tryb pracy (kilka godzin w aucie + wizyty u klientów) na pewno nie pomoże spalać pustych kalorii, które teraz przyswajasz w potężnych ilościach.

Mylą się jednak Ci z Was, którzy myślą, że właśnie to (to, że nagle ze szczuplaszka z niedowagą jakim zawsze byłem, zrobiłem się osobą z małym brzuszkiem) sprawiło, że postanowiłem biegać, oj nie! To był dla mnie raczej kolejny argument „za” kiedy już zacząłem faktycznie się ruszać. Niejako też dzięki niemu czułem się usprawiedliwiony, stołując się w McDonalds – no przecież i tak to wszystko spalę, jemy! 😉 To co sprawiło, że zacząłem biegać, to… bluza. „Zwykła” szara rozpinana bluza z kapturem firmy Nike, mam ją zresztą do dziś. Posiadała jednak jedną fajną cechę, o której w ogóle nie wiedziałem, a to właśnie ona sprowokowała mnie do wyjścia na dwór. To autorski system Nike pod nazwą DRI-FIT, który sprawia, że podczas wysiłku fizycznego pot, jaki wydziela nasze ciało, jest odprowadzany na zewnątrz tkaniny, w środku jest natomiast cały czas komfortowo i sucho. Byłem bardzo ciekaw jak to działa w praktyce, i czy w ogóle działa, dlatego wyszedłem z domu i… pobiegłem.

Teraz dwa zdania (haha!) o tym dlaczego wróciłem po 3 latach przerwy – dokładnie tyle bowiem trwał mój rozbrat z bieganiem. Otóż wróciłem, bo… byłem w dupie. Nadszedł taki moment w moim życiu, że niemal w każdym jego aspekcie coś mi nie trybiło. W niektórych jego rejonach mogę nawet śmiało powiedzieć, że byłem na dnie. W byciu na dnie wbrew pozorom jest kilka plusów, w zasadzie dwa: po pierwsze niżej już upaść nie możesz, no halo – jesteś na dnie! Po drugie: jedyny kierunek, wynikający z punktu pierwszego, wiedzie wyłącznie ku górze. Przyjaciel doradził mi, abym znalazł sobie pasję, fundament na którym będę mógł na nowo budować siebie i swoją tożsamość. Sęk w tym, że ja tej pasji szukać nie musiałem – ja już ją kiedyś miałem, teraz trzeba było tylko do niej wrócić. I tak też zrobiłem!

Czym bieganie jest dla mnie teraz? Po co biegam (tak w ogóle to to pytanie jest źle zadane: stosując zwrot „po co?” – o zabarwieniu mocno pejoratywnym, zamiast „dlaczego?” – pytający już daje Ci do zrozumienia, że to o co pyta, bez względu na Twoją odpowiedź, jest według niego i tak bez większego sensu)? Co mnie motywuje? Jak już wspomniałem we wstępie: nie ma jednej odpowiedzi na tak zadane pytanie.

Na pewno biegam, bo lubię. Jest to dla mnie autentyczna przyjemność oraz radość, endorfiny i takie klimaty. Fanie wyjść na trening i wrócić zmęczonym, ale uchachanym od ucha do ucha. Trochę jak z psem – zmęczony pies, to szczęśliwy pies 🙂

Jestem typem biegowego wojownika, oprócz przyjemności lubię też sobie różne rzeczy udowadniać: że mogę dalej, że mogę szybciej, że mogę lepiej. Że w ogóle mogę i umiem! To mnie motywuje, nakręca.

Lubię też cyferki – i te na pulsometrze, i te w komunikatach z oficjalnymi wynikami zawodów. To fajnie widzieć, że ciężko pracując stajesz się lepszy i ma to swoje rzeczywiste odzwierciedlenie nie tylko w samopoczuciu, ale też w rezultatach.

Od kiedy jestem ojcem, z ciężką pracą wiąże się jeszcze jeden element – dawanie przykładu swoim dzieciom. I daleki jestem tu od realizowania w ich osobach swoich niespełnionych biegowych ambicji – wszak powszechnie wiadomo, że biegacz amator w swoim życiu żałuje tylko i wyłącznie tego, że nie zaczął biegać wcześniej 😛 Bardziej chcę swoją postawą dać im wzór, że sumienna praca nad samym sobą daje wymierne rezultaty. Innymi słowy, że po prostu warto. Warto się starać, warto walczyć, warto się nie poddawać, warto konsekwentnie dążyć do obranego wcześniej celu, a po jego osiągnięciu wyznaczyć sobie nowy i znów do niego dążyć. Że to wszystko ma najzwyczajniej w świecie sens.

Biegam też, bo mam świadomość, że są tacy co nie mogą (i między innymi dlatego pobiegnę w Wings for Life) – kto wie, może (a raczej na pewno) ja też kiedyś już nie będę mógł? Ciało ludzkie wraz z wiekiem traci swoje pewne możliwości, a odwrotnie proporcjonalnie do nich rosną ograniczenia. I to jest normalne, tak funkcjonują nasze organizmy. Ale przynajmniej kiedy i mnie to wszystko spotka, to nie będę mógł „aż tak” żałować, że nie korzystałem wtedy kiedy fizycznie mogłem.

Bieganie jest też dla mnie chwilą relaksu i refleksji – mój umysł jest wolny, czasami tylko przemknie niczym strzała jakaś myśl analizująca np. obecne tempo, puls, dystans. To się najczęściej zdarza na jakiś treningach specjalistycznych, jak np. interwały. Podczas „normalnego” truchtania i długich wybiegań mózg, który wówczas jest bardziej dotleniony poprzez zwiększony przepływ krwi, ze zwiększoną zawartością tlenu (płuca pracują mocniej i efektywniej), po prostu sobie myśli co chce: segreguje informacje zdobyte w ostatnim czasie do odpowiednich miejsc, a jeśli jest jakiś problem, z którym do tej pory sobie nie mogłem poradzić, to bardzo często bywa tak, że po takiej godzinnej przebieżce jego rozwiązanie znajduje się „samo” 🙂

Nie sposób też nie wspomnieć. o tym jak budowa ciała osoby biegającej zmienia się wraz z każdym pokonanym kilometrem – tłuszcz ustępuje miejsca mięśniom, ciało wyszczupla się, (chwilowo) zmniejsza się waga, spada tętno spoczynkowe (co w efekcie przekłada się na… dłuższe życie). Kto trenuje cokolwiek, ten wie, że po wysiłku fizyczny śpi się najlepiej!

Dzięki bieganiu poznałem też mnóstwo wspaniałych osób, których najpewniej nigdy w życiu bym nie spotkał. Dzięki bieganiu udało mi się także odnowić dawne znajomości, a – co by nie mówić – to właśnie dzięki jednemu z takich odnowień, „Formatownia”, na której jest zamieszczony ten artykuł, ma dziś rację bytu.

Bieganie to magia. To „najprostsza zaawansowana forma aktywności fizycznej” – prostszy jest tylko chód, który jest niejako wpisany w definicję człowieka – istoty zdolnej do zachowania równowagi tylko na dwóch kończynach (ale za to jakich!). Moim zdaniem zdecydowanie warto je wykorzystać także biegając! 🙂

 

 

 

 

 

Zapisz

One comment

  • Fajne w bieganiu jest to, że dla każdego znaczy cos innego. Każdy chce coś osiągnąć, coś zmienić w swoim życiu i nawet jeśli nie przebiegnie maratonu-półmaratonu czy nawet 10km zmiany, moim zdaniem oczywiście, zaszły. Jako pierwsze to pewnie bóle:-) ale i w nich trzeba doszukiwać się pozytywów…bo kogo nicnie boli nie żyje 🙂 …teraz to już wiem dlaczego jakiś czas temu o to pytałes.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *